Zakaz prowadzenia pojazdów – kiedy można go „skrócić”?

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie „Zakaz prowadzenia pojazdów – co, kiedy, jak?”, zakaz prowadzenia pojazdów, nawet orzeczony dożywotnio, nie musi oznaczać, że już nigdy nie wsiądziesz za kierownicę. Możesz bowiem ubiegać się o tzw. skrócenie czasu wykonywania środka karnego. Jakie są warunki tego, by móc znowu prowadzić? O tym poniżej.

Reklamy

Przede wszystkim ważny jest tutaj czas, przez który już odbywałeś środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. Jeżeli minęła co najmniej połowa orzeczonego jego wymiaru, możesz ubiegać się o skrócenie czasu jego wykonywania, a jeśli środek był orzeczony dożywotnio – dopiero po 10 latach.

Sąd, orzekając o skróceniu czasu wykonywania zakazu prowadzenia pojazdów, bierze pod uwagę takie elementy, jak Twoja postawa, warunki i właściwości osobiste oraz zachowanie w trakcie odbywania zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd ocenia te okoliczności samodzielnie według własnego przekonania i jak wskazuje kodeks: zgodnie z zasadami logiki, doświadczenia życiowego i wskazaniami wiedzy. Co to w praktyce oznacza? Że, niestety, nie ma gwarancji pozytywnego rozstrzygnięcia sądu. ALE! Im więcej pozytywnych okoliczności odnoszących się do Twojej osoby, tym lepiej, bowiem sąd musi uzasadnić, szczegółowo uargumentować swoje negatywne stanowisko, jeśliby nie uwzględnił Twojego wniosku. A więc na korzyść na pewno będą działały takie okoliczności, jak niewejście ponowne w konflikt z prawem, jeśli miałeś problemy alkoholowe lub ze środkami odurzającymi – wszelkiego rodzaju terapie i opinie terapeutów. Również pozytywnie o Tobie będą świadczyć: posiadanie stałej pracy, wywiązanie się z innych, nałożonych przez sąd obowiązków, pozytywne opinie psychologiczne… Może tak się zdarzyć, że sąd przeprowadzi dowód z wywiadu środowiskowego dotyczącego Twojej osoby – by móc ocenić, czy skrócenie czasu wykonywania środka karnego nie będzie zagrażało bezpieczeństwu w komunikacji.

Uwaga, skrócenie czasu wykonywania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów nie oznacza skrócenia tego czasu bezwarunkowo. Otóż, jeśli sąd uzna, że skrócenie czasu wykonywania środka karnego wobec Ciebie nie będzie temu bezpieczeństwu zagrażało, wówczas orzeka o „dalszym wykonywaniu tego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową”. Co to oznacza? Jeśli będziesz chciał prowadzić pojazd, będziesz musiał go wyposażyć w blokadę alkoholową i tylko takim pojazdem będziesz mógł kierować. Uwaga, bo tutaj też jest wyjątek – otóż taka blokada nie będzie konieczna w sytuacji, gdy będziesz szkolić się podczas nauki jazdy lub będziesz podchodził do egzaminu na uzyskanie prawa jazdy odpowiedniej kategorii.

Pamiętaj jednak, że sąd może orzec o uchyleniu skrócenia zakazu prowadzenia pojazdów – wówczas, gdy rażąco naruszysz, chociażby jeden raz, porządek prawny w zakresie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w szczególności jeśli popełnisz przestępstwo przeciwko bezpieczeństwie w ruchu drogowym.

Do jakiego sądu kierować wniosek o skrócenie wykonywania środka karnego? Do sądu, który wydał orzeczenie w pierwszej instancji – a więc ten sąd, który Cię skazał (nie ten, który utrzymał lub zmienił orzeczenie na skutek apelacji).

Podsumowując, nawet dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów nie oznacza automatycznie, że już nigdy nie wsiądziesz „za kółko”.

Zakaz prowadzenia pojazdów – co, kiedy, jak?

Każdy z nas niewątpliwie przechodził niejeden egzamin, mniej lub bardziej stresujący, ale tak wyraźnie pamiętamy chyba tylko jeden – egzamin na prawo jazdy. Uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych nie są nam jednak dane na zawsze, bowiem przepisy karne umożliwiają sądowi orzeczenie (lub w niektórych przypadkach – obligują sąd do takiego orzeczenia) zakazu prowadzenia pojazdów.

Zakaz prowadzenia pojazdów jest środkiem karnym, orzekanym obok kary, a więc w sytuacji skazania oskarżonego za określony czyn. Orzeczenie takiego zakazu może być fakultatywne (sąd sam decyduje, czy zastosować ten środek karny w stosunku do sprawcy przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji) albo obligatoryjne (i wówczas sąd nie ma możliwości wyboru, środek ten musi zostać orzeczony, ale w niektórych przypadkach sąd decyduje, na jaki okres ten zakaz zostanie orzeczony). Okres, w jakim sąd może się poruszać, orzekając zakaz prowadzenia pojazdów, to od 1 roku do 15 lat, przy czym orzeka się go w latach (a więc nie może być np.: 1 rok i 6 miesięcy).

Fakultatywny zakaz prowadzenia pojazdów dotyczyć może pojazdów określonego rodzaju. Oznacza to, że sąd w wyroku wskazuje, jakich pojazdów będzie ten zakaz dotyczył. Jak już wyżej wspomniałam, środek ten może być zastosowany wyłącznie wobec sprawców przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji i przykładowo będą to takie przestępstwa, jak np.: spowodowanie wypadku w komunikacji. Dodatkową przesłanką zastosowania przez sąd tego środka jest stwierdzenie, że ewentualne prowadzenie przez sprawcę pojazdów w przyszłości będzie zagrażało bezpieczeństwu w komunikacji. Na tę przesłankę może wskazywać np. wielokrotna karalność za spowodowanie wypadku – w każdej sytuacji sąd będzie musiał uzasadnić, dlaczego orzekł zakaz prowadzenia pojazdów wobec sprawcy przestępstwa.

Z kolei zaś obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów może dotyczyć zarówno pojazdów określonego rodzaju, jak i wszelkich pojazdów mechanicznych. Pierwszą sytuacją, w której sąd musi taki zakaz orzec, jest skazanie sprawcy za przestępstwo ucieczki przed pościgiem prowadzonym przez osobę uprawnioną do kontroli drogowej (a więc jeśli np.: nie zareagujesz na polecenie zatrzymania samochodu do kontroli drogowej prowadzonej przez funkcjonariuszy Policji, wówczas przy skazaniu sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów), za przestępstwo prowadzenia pojazdu mechanicznego bez uprawnień oraz za przestępstwo naruszenia zakazu sądowego polegającego na zakazie prowadzenia pojazdów mechanicznych. Tutaj przy orzeczeniu zakazu sąd może zdecydować, na jak długo zostanie on orzeczony – i może poruszać się w granicach od 1 roku do 15 lat, zaś zakaz ten będzie dotyczył wszelkich pojazdów mechanicznych (sąd nie może go ograniczyć jedynie do pojazdów określonego rodzaju).

Drugą sytuacją, w której sąd obligatoryjnie zakaz orzeka, jest popełnienie przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji w stanie nietrzeźwości albo pod wpływem środka odurzającego lub też jeśli sprawca zbiegł z miejsca przestępstwa (a dotyczy to przestępstw sprowadzenia katastrofy komunikacyjnej, sprowadzenia niebezpieczeństwa takiej katastrofy oraz wypadku komunikacyjnego). Taki zakaz będzie dotyczył według wyboru sądu: albo wszelkich pojazdów mechanicznych, albo też pojazdów określonego rodzaju. W tym przypadku sąd będzie musiał jednak orzec zakaz na czas nie krótszy niż 3 lata. Górną granicą nadal pozostaje 15 lat.

I tym sposobem przechodzimy do dwóch najsurowszych przypadków orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów – obligatoryjnego orzeczenia dożywotniego zakazu. Chodzi tutaj oczywiście o najbardziej tragiczne w skutkach przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, jak np.: wypadek, którego następstwem jest śmierć innej osoby, a sprawca był w stanie nietrzeźwości albo pod wpływem środków odurzających lub zbiegł z miejsca zdarzenia. Jedynie w wyjątkowych przypadkach sąd może takiego zakazu nie orzekać – ale wówczas muszą zachodzić szczególne okoliczności. W kodeksie karnym próżno doszukiwać się, czym są te wyjątkowe przypadki i szczególne okoliczności, sąd zatem będzie indywidualnie oceniał każdą sprawę. Gdyby jednak zaistniały te szczególne okoliczności i sąd odstąpił od orzeczenia zakazu dożywotniego, to w sytuacji ponownego skazania w tych samych warunkach – sąd już nie może w żadnym przypadku odstąpić od orzeczenia dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Tak naprawdę jednak zakaz ten w istocie nie musi być zakazem dożywotnim. Istnieje bowiem możliwość „skrócenia” czasu jego wykonywania. Kiedy można o to się ubiegać, co złożyć i gdzie – o tym w następnym wpisie.

Iść czy nie iść? Oto jest pytanie! – o obecności oskarżonego na rozprawie

„Rozprawa odbędzie się 22 marca 2018 roku, godz. 12.00, sala 303 w tutejszym Sądzie” – dostajesz pismo z Sądu i nie wiesz, co dalej robić. Iść czy nie iść na rozprawę? Właściwie to nie chcesz w niej uczestniczyć, ale czy możesz po prostu zignorować tę informację? Albo akurat zachorowałeś i leżysz w łóżku z ciężką grypą, a nie chciałbyś, by sąd procedował bez Twojego udziału. Co teraz?

Podstawową zasadą procesu karnego jest prawo oskarżonego do brania udziału w rozprawie. Co to oznacza? Oznacza to, że możesz brać udział w rozprawie, jeśli chcesz. Wyjątkiem są sytuacje, w których Twoja obecność zostanie uznana za obowiązkową. Jak rozróżnić te dwa przypadki? Otóż – jeśli Twoja obecność zostanie uznana za obowiązkową, to w piśmie, w którym otrzymasz informację o terminie, znajdzie się także zapis „obecność obowiązkowa”. Takie pismo nosi nazwę „wezwania”. W pozostałych przypadkach jest to „zawiadomienie”.

Obecność oskarżonego jest obowiązkowa także na rozprawie, na której rozpoczyna się przewód sądowy (a więc prokurator przedstawia zarzuty – czyli odczytuje akt oskarżenia) oraz podczas przesłuchania oskarżonego (a zatem sąd będzie chciał usłyszeć od Ciebie, czy przyznajesz się do winy i czy chcesz złożyć wyjaśnienia, a jeśli tak, to jakie) – z tym, że dotyczy to tylko tych spraw, w których zarzucana jest Ci zbrodnia. Skoro już pojawiła się tutaj zbrodnia, to dwa słowa o tym, jak ją rozróżnić. Ze zbrodnią mamy do czynienia wówczas, gdy dolna granica wymiaru kary może wynosić co najmniej 3 lata pozbawienia wolności. A więc jeśli zarzuca Ci się np.: oszustwo z art. 286 § 1 k.k. – nie jest to zbrodnia, gdyż dolna granica wynosi tutaj 6 miesięcy pozbawienia wolności. Zbrodnią natomiast będzie np.: zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem (dolna granica to 5 lat pozbawienia wolności).

Jeżeli Twoja obecność na rozprawie nie jest obowiązkowa, to możesz uczestniczyć w kolejnych terminach, ale nie musisz. Jednak jeżeli chcesz uczestniczyć w rozprawie, a przydarzy się Ci wypadek losowy, np.: wspomniana wyżej choroba – to by sąd nie procedował pod Twoją nieobecność, musisz złożyć stosowny wniosek. W przypadku, kiedy jesteś chory, wówczas do wniosku powinieneś załączyć zaświadczenie lekarskie pochodzące od lekarza sądowego. W przeciwnym razie sąd może nie uwzględnić wniosku i przeprowadzić zaplanowane czynności.

Inaczej sprawa ma się w sytuacji, gdy Twoja obecność uznana była za obowiązkową. Każdą nieobecność powinieneś usprawiedliwić, gdyż jeśli sąd uzna Twoją obecność za niezbędną na konkretnym terminie rozprawy bądź przy konkretnych czynnościach – jeśli się nie stawisz i nie usprawiedliwisz niestawiennictwa, wówczas sąd zarządzi zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie. Fakt, że sąd uznał Twoją obecność za obowiązkową, nie oznacza, że będziesz musiał brać udział w każdej rozprawie. Jeśli po złożeniu wyjaśnień nie chciałbyś brać dalszego udziału w sprawie, możesz złożyć ustny wniosek do protokołu o zwolnienie Cię z dalszego udziału w sprawie. Z reguły sądy uwzględniają taki wniosek.

Pamiętać jednak musisz, że nie o wszystkich terminach rozpraw będziesz zawiadamiany. Dlaczego tak się dzieje? Sąd, w zależności od tego, kiedy zostaje wyznaczony kolejny termin, albo rozprawę przerywa, albo ją odracza. Jeśli zaś zarządza się przerwę w rozprawie, wówczas sąd nie zawiadamia o nowym terminie, nawet jeżeli nie uczestniczyłeś w poprzednim. Informację o terminach rozpraw uzyskasz w sądzie.

Obecny czy nie – w dużej części przypadków ta decyzja należy tylko do Ciebie. A jeśli nie chcesz lub nie możesz brać udziału, może warto zastanowić się nad obrońcą, który będzie czuwał nad Twoją sprawą?

„Ty głupia krowo, do niczego się nie nadajesz!” – o przestępstwie znęcania się

Nie tak dawno miałam okazję współtworzyć symulację rozprawy, w której oskarżony stał pod zarzutem znęcania się nad swoją żoną. Spotkanie to cieszyło się dużą popularnością, a uczestniczki po zakończeniu symulacji miały wiele pytań, na które ze względów czasowych nie mogłyśmy w pełni odpowiedzieć. Rozumiejąc wagę problemu, postanowiłam przybliżyć tę tematykę wszystkim zainteresowanym (zapraszam również do kontaktu, jeśli masz jakieś dodatkowe pytania).

Czym zatem jest to znęcanie się? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że może mieć ono charakter znęcania się fizycznego albo psychicznego, przy czym często te dwa elementy się łączą – trudno bowiem wyobrazić sobie, że znęcanie się fizyczne nie oddziałuje negatywnie na psychikę człowieka.

Ze znęcaniem fizycznym nie mamy większego problemu – nie ma wątpliwości, że kopanie, bicie tak pięściami, jak i różnymi narzędziami (np.: paskiem, kijem, butelką) będzie takim znęcaniem się. Znęcaniem się fizycznym będzie też np.: głodzenie pokrzywdzonego czy też wystawianie go z domu na mróz, nieodpowiednio ubranego. Trzeba tylko pamiętać, że jednorazowa taka sytuacja nie będzie jeszcze znęcaniem się – bowiem znęcanie oznacza jakiś trwały stan. Przy takiej jednorazowej sytuacji można będzie rozważać inne przestępstwa, jak chociażby przy jednorazowym kopnięciu – naruszenia nietykalności cielesnej albo spowodowaniu uszczerbku na zdrowiu. Ale jeśli sytuacja wyglądała przykładowo tak, że najpierw sprawca Cię pobił (jednorazowo), potem wyrzucił z mieszkania na mróz (też jednorazowo), a później wyzwał Cię od „głupich krów” (znów jednorazowo), to wszystkie te jego zachowania, chociaż każde jednorazowe, mogą być razem uznane za znęcanie się.

Skoro już wspomniałam o byciu nazwaną „głupią krową”, to wspomnieć muszę o znęcaniu się psychicznym i o tym, co takim znęcaniem może być określone, jeśli nie zaistniały żadne przejawy znęcania fizycznego. Przy znęcaniu psychicznym ważne jest to, że sprawca oddziałuje na Twoją psychikę, dobre samopoczucie. W dotychczasowym orzecznictwie sądy za znęcanie psychiczne uznały np.: umyślne uśmiercenie zwierząt należących do dzieci sprawcy (chciał sprawić dzieciom przykrość) czy ograniczenie dziecku kontaktów z rówieśnikami i rodziną, dostępu do jedzenia, słodyczy i telewizji (oczywiście to zależy od dolegliwości tych ograniczeń, system „kar i nagród”, jeśli jest stosowany adekwatnie do sytuacji dziecka i jego zachowania, nie może być sam w sobie uznany za znęcanie się). Znęcaniem psychicznym może także być sytuacja, w której sprawca używa w stosunku do Ciebie słów i określeń nacechowanych negatywnie, mających wywołać u Ciebie przykładowo przekonanie, że do niczego się nie nadajesz.

Katalog osób, które mogą być pokrzywdzonymi przestępstwem znęcania się, jest bardzo szeroki. W praktyce jednak zdarza się najczęściej, że to mąż lub konkubent znęca się nad swoją żoną (konkubentką) i/lub nad dziećmi (nie tylko swoimi, ale także również nad dziećmi swojej partnerki pochodzącymi z jej uprzednich związków). Może być również tak, że to dziadkowie znęcają się nad oddanymi im pod opiekę wnukami albo odwrotnie wnuki bądź dzieci znęcają się nad dziadkami i rodzicami. Są to najczęstsze sytuacje występujące w praktyce, co nie oznacza, że nie mogą się zdarzyć i takie przypadki, w których przykładowo brat znęca się nad siostrą lub odwrotnie.

Postępowanie w takich sprawach toczy się z urzędu – a zatem to na organach ścigania będzie spoczywał obowiązek prowadzenia postępowania i ewentualnego wniesienia aktu oskarżenia do sądu. Tobie, jako pokrzywdzonemu, przysługuje z kolei prawo do uczestniczenia w postępowaniu przed sądem jako oskarżyciel posiłkowy (o tej roli procesowej możesz przeczytać w poprzednim poście [KLIK]).

Pokrzywdzony jest także przesłuchiwany na rozprawie przed sądem – i tutaj zasadą jest, że oskarżony ma prawo być obecny przy takiej czynności. ALE! W sprawach o znęcanie się istnieje duże prawdopodobieństwo, zwłaszcza w sytuacji, kiedy oskarżonemu stawia się zarzut znęcania nad osobą najbliższą, że taka obecność oskarżonego podczas przesłuchania może oddziaływać krępująco na zeznania świadka. Istnieje wówczas możliwość zarządzenia przez przewodniczącego opuszczenia przez oskarżonego sali sądowej na czas takiego przesłuchania. To, że taką decyzję podejmuje przewodniczący sędzia, nie oznacza, że nie możesz samodzielnie wskazać obawy przed oskarżonym.

W sprawach o znęcanie mogą być przeprowadzane np. dowody z zeznań świadków, jednak wiem z praktyki, że często pokrzywdzeni cierpią w samotności i po pierwsze: nikomu się nie zwierzają ze swoich negatywnych przeżyć, a po wtóre: nie dokonują obdukcji (jeśli doszło do znęcania fizycznego). Oczywiście brak innych dowodów niż zeznania pokrzywdzonego nie oznacza, że sprawca zostanie uniewinniony. Jeśli jednak masz jakieś dowody wskazujące na winę Twojego oprawcy, przekaż je już w trakcie postępowania przygotowawczego organom ścigania – na pewno pomogą w Twojej sprawie.

Sprawy o znęcanie się są jednym z najtrudniejszych – gdyż przede wszystkim pokrzywdzony sam przed sobą musi przyznać, że jest krzywdzony i że zasługuje na sprawiedliwość i życie bez bólu, zarówno fizycznego, jak i cierpień psychicznych. Zaś w sytuacji, gdy takiego znęcania się doświadcza dziecko – to na osobach jemu najbliższych spoczywa zgłoszenie takiej sprawy organom ścigania. Jeśli zaś czujesz, że nie jesteś w stanie samodzielnie tego udźwignąć, zawsze możesz poszukać profesjonalnego pełnomocnika z wyboru bądź wnioskować o jego przyznanie z urzędu. Decyzja należy do Ciebie.

Oskarżyciel posiłkowy – kto to taki?

Oskarżyciel posiłkowy już kilka razy przewinął się przez bloga. Wiemy o nim na razie tyle, że jest stroną procesu w postępowaniu karnym, na sali sądowej siada w ławie przeznaczonej dla prokuratora, a w tej roli może działać pokrzywdzony. To dobry wstęp do rozważań, kim właściwie jest ten oskarżyciel posiłkowy…

Przede wszystkim pamiętać należy, że oskarżyciel posiłkowy może występować w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego. W sprawach prywatnoskargowych, czyli przykładowo: zniesławienia, znieważenia, naruszenia nietykalności cielesnej, mamy za to oskarżyciela prywatnego.

Każdy pokrzywdzony może zgłosić swój udział w postępowaniu jako oskarżyciel posiłkowy, jednak trzeba pamiętać, że sąd może ograniczyć liczbę oskarżycieli posiłkowych, nawet jeśli wniosek został złożony w terminie. Dlaczego? Zbyt duża liczba oskarżycieli posiłkowych może destabilizować prawidłowy tok postępowania, znacząco je wydłużać, tworząc ryzyko ewentualnego przedawnienia karalności czynu.

Kiedy należy złożyć oświadczenie o działaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego?

Istnieją tutaj różne terminy w zależności od tego, jak wcześniej zakończyło się postępowanie przygotowawcze. W najprostszej sytuacji, gdy prokurator wniósł akt oskarżenia do sądu, pokrzywdzony może złożyć oświadczenie aż do rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej – czyli do momentu przedstawienia zarzutów oskarżenia (sprowadzającego się do odczytania aktu oskarżenia). To oznacza, że taki wniosek można złożyć np. już po otrzymaniu zawiadomienia o przesłaniu aktu oskarżenia do sądu. Może być on złożony na piśmie lub też ustnie do protokołu na rozprawie.

Może się zdarzyć też tak, że oskarżyciel publiczny wycofa akt oskarżenia (co zdarza się niezwykle rzadko), ale decyzja ta nie powoduje automatycznie umorzenia postępowania w dwóch przypadkach: jeśli już działasz jako oskarżyciel posiłkowy (będziesz mógł samodzielnie popierać oskarżenie) lub jeśli jesteś pokrzywdzonym i w terminie 14 dni od powiadomienia Cię o cofnięciu aktu oskarżenia – złożysz oświadczenie, że przystępujesz do postępowania jako oskarżyciel posiłkowy. Wówczas również możesz samodzielnie popierać oskarżenie.

Możesz także działać jako oskarżyciel posiłkowy w sprawach co prawda ściganych z oskarżenia publicznego, ale w których prokurator z różnych powodów odmówił wszczęcia postępowania lub to postępowanie umorzył. Trzeba jednak pamiętać, że decyzja prokuratora nie może być decyzją jednorazową – bo od takiej przysługuje Ci zażalenie (o czym będzie mowa innym razem). Schemat zatem w tej sytuacji wygląda przykładowo tak: decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa lub dochodzenia > zażalenie > uwzględnienie zażalenia > ponowna decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa lub dochodzenia > tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Termin na wniesienie takiego aktu oskarżenia (już nie wystarczy oświadczenie o działaniu jako oskarżyciel posiłkowy) wynosi miesiąc od doręczenia zawiadomienia o ponownej odmowie wszczęcia lub ponownym umorzeniu postępowania.

Jeśli już zostaniesz oskarżycielem posiłkowym, przysługują Ci wszystkie prawa strony. Możesz zatem przykładowo ustanowić swojego profesjonalnego pełnomocnika, zostaną Ci doręczone postanowienia wydane w sprawie, możesz składać różnego rodzaju wnioski, w tym wnioski dowodowe, np. o przesłuchanie konkretnego świadka, możesz także podczas przesłuchania zadawać świadkom pytania. Masz także prawo do głosu końcowego – czyli wypowiedzenia się przed udaniem się sądu na naradę. Twoja obecność na rozprawie nie jest obowiązkowa, ale sąd może Cię wezwać celem przesłuchania, a przy skazaniu – sąd zasądzi na Twoją rzecz wydatki. Będziesz także mógł wnieść apelację od wyroku nie tylko uniewinniającego, ale również takiego, w którym Twoim zdaniem sąd zasądził zbyt niską karę lub nie orzekł obowiązku naprawienia szkody na Twoją rzecz albo ten obowiązek orzekł zbyt niski.

Podsumowując: rola oskarżyciela posiłkowego pozwala na dużą aktywność w sprawie. Tylko zatem od Ciebie, jako pokrzywdzonego, zależy, czy chcesz działać, czy też wolisz przyglądać się rozprawie. Zarówno jedna, jak i druga decyzja, w zależności od rodzaju sprawy, mają swoje wady i zalety. Ważne, byś pamiętał o jednym: jako pokrzywdzony masz prawo działać jako oskarżyciel posiłkowy.