Zakaz prowadzenia pojazdów – co, kiedy, jak?

Każdy z nas niewątpliwie przechodził niejeden egzamin, mniej lub bardziej stresujący, ale tak wyraźnie pamiętamy chyba tylko jeden – egzamin na prawo jazdy. Uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych nie są nam jednak dane na zawsze, bowiem przepisy karne umożliwiają sądowi orzeczenie (lub w niektórych przypadkach – obligują sąd do takiego orzeczenia) zakazu prowadzenia pojazdów.

Reklamy

Zakaz prowadzenia pojazdów jest środkiem karnym, orzekanym obok kary, a więc w sytuacji skazania oskarżonego za określony czyn. Orzeczenie takiego zakazu może być fakultatywne (sąd sam decyduje, czy zastosować ten środek karny w stosunku do sprawcy przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji) albo obligatoryjne (i wówczas sąd nie ma możliwości wyboru, środek ten musi zostać orzeczony, ale w niektórych przypadkach sąd decyduje, na jaki okres ten zakaz zostanie orzeczony). Okres, w jakim sąd może się poruszać, orzekając zakaz prowadzenia pojazdów, to od 1 roku do 15 lat, przy czym orzeka się go w latach (a więc nie może być np.: 1 rok i 6 miesięcy).

Fakultatywny zakaz prowadzenia pojazdów dotyczyć może pojazdów określonego rodzaju. Oznacza to, że sąd w wyroku wskazuje, jakich pojazdów będzie ten zakaz dotyczył. Jak już wyżej wspomniałam, środek ten może być zastosowany wyłącznie wobec sprawców przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji i przykładowo będą to takie przestępstwa, jak np.: spowodowanie wypadku w komunikacji. Dodatkową przesłanką zastosowania przez sąd tego środka jest stwierdzenie, że ewentualne prowadzenie przez sprawcę pojazdów w przyszłości będzie zagrażało bezpieczeństwu w komunikacji. Na tę przesłankę może wskazywać np. wielokrotna karalność za spowodowanie wypadku – w każdej sytuacji sąd będzie musiał uzasadnić, dlaczego orzekł zakaz prowadzenia pojazdów wobec sprawcy przestępstwa.

Z kolei zaś obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów może dotyczyć zarówno pojazdów określonego rodzaju, jak i wszelkich pojazdów mechanicznych. Pierwszą sytuacją, w której sąd musi taki zakaz orzec, jest skazanie sprawcy za przestępstwo ucieczki przed pościgiem prowadzonym przez osobę uprawnioną do kontroli drogowej (a więc jeśli np.: nie zareagujesz na polecenie zatrzymania samochodu do kontroli drogowej prowadzonej przez funkcjonariuszy Policji, wówczas przy skazaniu sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów), za przestępstwo prowadzenia pojazdu mechanicznego bez uprawnień oraz za przestępstwo naruszenia zakazu sądowego polegającego na zakazie prowadzenia pojazdów mechanicznych. Tutaj przy orzeczeniu zakazu sąd może zdecydować, na jak długo zostanie on orzeczony – i może poruszać się w granicach od 1 roku do 15 lat, zaś zakaz ten będzie dotyczył wszelkich pojazdów mechanicznych (sąd nie może go ograniczyć jedynie do pojazdów określonego rodzaju).

Drugą sytuacją, w której sąd obligatoryjnie zakaz orzeka, jest popełnienie przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji w stanie nietrzeźwości albo pod wpływem środka odurzającego lub też jeśli sprawca zbiegł z miejsca przestępstwa (a dotyczy to przestępstw sprowadzenia katastrofy komunikacyjnej, sprowadzenia niebezpieczeństwa takiej katastrofy oraz wypadku komunikacyjnego). Taki zakaz będzie dotyczył według wyboru sądu: albo wszelkich pojazdów mechanicznych, albo też pojazdów określonego rodzaju. W tym przypadku sąd będzie musiał jednak orzec zakaz na czas nie krótszy niż 3 lata. Górną granicą nadal pozostaje 15 lat.

I tym sposobem przechodzimy do dwóch najsurowszych przypadków orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów – obligatoryjnego orzeczenia dożywotniego zakazu. Chodzi tutaj oczywiście o najbardziej tragiczne w skutkach przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, jak np.: wypadek, którego następstwem jest śmierć innej osoby, a sprawca był w stanie nietrzeźwości albo pod wpływem środków odurzających lub zbiegł z miejsca zdarzenia. Jedynie w wyjątkowych przypadkach sąd może takiego zakazu nie orzekać – ale wówczas muszą zachodzić szczególne okoliczności. W kodeksie karnym próżno doszukiwać się, czym są te wyjątkowe przypadki i szczególne okoliczności, sąd zatem będzie indywidualnie oceniał każdą sprawę. Gdyby jednak zaistniały te szczególne okoliczności i sąd odstąpił od orzeczenia zakazu dożywotniego, to w sytuacji ponownego skazania w tych samych warunkach – sąd już nie może w żadnym przypadku odstąpić od orzeczenia dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Tak naprawdę jednak zakaz ten w istocie nie musi być zakazem dożywotnim. Istnieje bowiem możliwość „skrócenia” czasu jego wykonywania. Kiedy można o to się ubiegać, co złożyć i gdzie – o tym w następnym wpisie.

Iść czy nie iść? Oto jest pytanie! – o obecności oskarżonego na rozprawie

„Rozprawa odbędzie się 22 marca 2018 roku, godz. 12.00, sala 303 w tutejszym Sądzie” – dostajesz pismo z Sądu i nie wiesz, co dalej robić. Iść czy nie iść na rozprawę? Właściwie to nie chcesz w niej uczestniczyć, ale czy możesz po prostu zignorować tę informację? Albo akurat zachorowałeś i leżysz w łóżku z ciężką grypą, a nie chciałbyś, by sąd procedował bez Twojego udziału. Co teraz?

Podstawową zasadą procesu karnego jest prawo oskarżonego do brania udziału w rozprawie. Co to oznacza? Oznacza to, że możesz brać udział w rozprawie, jeśli chcesz. Wyjątkiem są sytuacje, w których Twoja obecność zostanie uznana za obowiązkową. Jak rozróżnić te dwa przypadki? Otóż – jeśli Twoja obecność zostanie uznana za obowiązkową, to w piśmie, w którym otrzymasz informację o terminie, znajdzie się także zapis „obecność obowiązkowa”. Takie pismo nosi nazwę „wezwania”. W pozostałych przypadkach jest to „zawiadomienie”.

Obecność oskarżonego jest obowiązkowa także na rozprawie, na której rozpoczyna się przewód sądowy (a więc prokurator przedstawia zarzuty – czyli odczytuje akt oskarżenia) oraz podczas przesłuchania oskarżonego (a zatem sąd będzie chciał usłyszeć od Ciebie, czy przyznajesz się do winy i czy chcesz złożyć wyjaśnienia, a jeśli tak, to jakie) – z tym, że dotyczy to tylko tych spraw, w których zarzucana jest Ci zbrodnia. Skoro już pojawiła się tutaj zbrodnia, to dwa słowa o tym, jak ją rozróżnić. Ze zbrodnią mamy do czynienia wówczas, gdy dolna granica wymiaru kary może wynosić co najmniej 3 lata pozbawienia wolności. A więc jeśli zarzuca Ci się np.: oszustwo z art. 286 § 1 k.k. – nie jest to zbrodnia, gdyż dolna granica wynosi tutaj 6 miesięcy pozbawienia wolności. Zbrodnią natomiast będzie np.: zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem (dolna granica to 5 lat pozbawienia wolności).

Jeżeli Twoja obecność na rozprawie nie jest obowiązkowa, to możesz uczestniczyć w kolejnych terminach, ale nie musisz. Jednak jeżeli chcesz uczestniczyć w rozprawie, a przydarzy się Ci wypadek losowy, np.: wspomniana wyżej choroba – to by sąd nie procedował pod Twoją nieobecność, musisz złożyć stosowny wniosek. W przypadku, kiedy jesteś chory, wówczas do wniosku powinieneś załączyć zaświadczenie lekarskie pochodzące od lekarza sądowego. W przeciwnym razie sąd może nie uwzględnić wniosku i przeprowadzić zaplanowane czynności.

Inaczej sprawa ma się w sytuacji, gdy Twoja obecność uznana była za obowiązkową. Każdą nieobecność powinieneś usprawiedliwić, gdyż jeśli sąd uzna Twoją obecność za niezbędną na konkretnym terminie rozprawy bądź przy konkretnych czynnościach – jeśli się nie stawisz i nie usprawiedliwisz niestawiennictwa, wówczas sąd zarządzi zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie. Fakt, że sąd uznał Twoją obecność za obowiązkową, nie oznacza, że będziesz musiał brać udział w każdej rozprawie. Jeśli po złożeniu wyjaśnień nie chciałbyś brać dalszego udziału w sprawie, możesz złożyć ustny wniosek do protokołu o zwolnienie Cię z dalszego udziału w sprawie. Z reguły sądy uwzględniają taki wniosek.

Pamiętać jednak musisz, że nie o wszystkich terminach rozpraw będziesz zawiadamiany. Dlaczego tak się dzieje? Sąd, w zależności od tego, kiedy zostaje wyznaczony kolejny termin, albo rozprawę przerywa, albo ją odracza. Jeśli zaś zarządza się przerwę w rozprawie, wówczas sąd nie zawiadamia o nowym terminie, nawet jeżeli nie uczestniczyłeś w poprzednim. Informację o terminach rozpraw uzyskasz w sądzie.

Obecny czy nie – w dużej części przypadków ta decyzja należy tylko do Ciebie. A jeśli nie chcesz lub nie możesz brać udziału, może warto zastanowić się nad obrońcą, który będzie czuwał nad Twoją sprawą?

„Ty głupia krowo, do niczego się nie nadajesz!” – o przestępstwie znęcania się

Nie tak dawno miałam okazję współtworzyć symulację rozprawy, w której oskarżony stał pod zarzutem znęcania się nad swoją żoną. Spotkanie to cieszyło się dużą popularnością, a uczestniczki po zakończeniu symulacji miały wiele pytań, na które ze względów czasowych nie mogłyśmy w pełni odpowiedzieć. Rozumiejąc wagę problemu, postanowiłam przybliżyć tę tematykę wszystkim zainteresowanym (zapraszam również do kontaktu, jeśli masz jakieś dodatkowe pytania).

Czym zatem jest to znęcanie się? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że może mieć ono charakter znęcania się fizycznego albo psychicznego, przy czym często te dwa elementy się łączą – trudno bowiem wyobrazić sobie, że znęcanie się fizyczne nie oddziałuje negatywnie na psychikę człowieka.

Ze znęcaniem fizycznym nie mamy większego problemu – nie ma wątpliwości, że kopanie, bicie tak pięściami, jak i różnymi narzędziami (np.: paskiem, kijem, butelką) będzie takim znęcaniem się. Znęcaniem się fizycznym będzie też np.: głodzenie pokrzywdzonego czy też wystawianie go z domu na mróz, nieodpowiednio ubranego. Trzeba tylko pamiętać, że jednorazowa taka sytuacja nie będzie jeszcze znęcaniem się – bowiem znęcanie oznacza jakiś trwały stan. Przy takiej jednorazowej sytuacji można będzie rozważać inne przestępstwa, jak chociażby przy jednorazowym kopnięciu – naruszenia nietykalności cielesnej albo spowodowaniu uszczerbku na zdrowiu. Ale jeśli sytuacja wyglądała przykładowo tak, że najpierw sprawca Cię pobił (jednorazowo), potem wyrzucił z mieszkania na mróz (też jednorazowo), a później wyzwał Cię od „głupich krów” (znów jednorazowo), to wszystkie te jego zachowania, chociaż każde jednorazowe, mogą być razem uznane za znęcanie się.

Skoro już wspomniałam o byciu nazwaną „głupią krową”, to wspomnieć muszę o znęcaniu się psychicznym i o tym, co takim znęcaniem może być określone, jeśli nie zaistniały żadne przejawy znęcania fizycznego. Przy znęcaniu psychicznym ważne jest to, że sprawca oddziałuje na Twoją psychikę, dobre samopoczucie. W dotychczasowym orzecznictwie sądy za znęcanie psychiczne uznały np.: umyślne uśmiercenie zwierząt należących do dzieci sprawcy (chciał sprawić dzieciom przykrość) czy ograniczenie dziecku kontaktów z rówieśnikami i rodziną, dostępu do jedzenia, słodyczy i telewizji (oczywiście to zależy od dolegliwości tych ograniczeń, system „kar i nagród”, jeśli jest stosowany adekwatnie do sytuacji dziecka i jego zachowania, nie może być sam w sobie uznany za znęcanie się). Znęcaniem psychicznym może także być sytuacja, w której sprawca używa w stosunku do Ciebie słów i określeń nacechowanych negatywnie, mających wywołać u Ciebie przykładowo przekonanie, że do niczego się nie nadajesz.

Katalog osób, które mogą być pokrzywdzonymi przestępstwem znęcania się, jest bardzo szeroki. W praktyce jednak zdarza się najczęściej, że to mąż lub konkubent znęca się nad swoją żoną (konkubentką) i/lub nad dziećmi (nie tylko swoimi, ale także również nad dziećmi swojej partnerki pochodzącymi z jej uprzednich związków). Może być również tak, że to dziadkowie znęcają się nad oddanymi im pod opiekę wnukami albo odwrotnie wnuki bądź dzieci znęcają się nad dziadkami i rodzicami. Są to najczęstsze sytuacje występujące w praktyce, co nie oznacza, że nie mogą się zdarzyć i takie przypadki, w których przykładowo brat znęca się nad siostrą lub odwrotnie.

Postępowanie w takich sprawach toczy się z urzędu – a zatem to na organach ścigania będzie spoczywał obowiązek prowadzenia postępowania i ewentualnego wniesienia aktu oskarżenia do sądu. Tobie, jako pokrzywdzonemu, przysługuje z kolei prawo do uczestniczenia w postępowaniu przed sądem jako oskarżyciel posiłkowy (o tej roli procesowej możesz przeczytać w poprzednim poście [KLIK]).

Pokrzywdzony jest także przesłuchiwany na rozprawie przed sądem – i tutaj zasadą jest, że oskarżony ma prawo być obecny przy takiej czynności. ALE! W sprawach o znęcanie się istnieje duże prawdopodobieństwo, zwłaszcza w sytuacji, kiedy oskarżonemu stawia się zarzut znęcania nad osobą najbliższą, że taka obecność oskarżonego podczas przesłuchania może oddziaływać krępująco na zeznania świadka. Istnieje wówczas możliwość zarządzenia przez przewodniczącego opuszczenia przez oskarżonego sali sądowej na czas takiego przesłuchania. To, że taką decyzję podejmuje przewodniczący sędzia, nie oznacza, że nie możesz samodzielnie wskazać obawy przed oskarżonym.

W sprawach o znęcanie mogą być przeprowadzane np. dowody z zeznań świadków, jednak wiem z praktyki, że często pokrzywdzeni cierpią w samotności i po pierwsze: nikomu się nie zwierzają ze swoich negatywnych przeżyć, a po wtóre: nie dokonują obdukcji (jeśli doszło do znęcania fizycznego). Oczywiście brak innych dowodów niż zeznania pokrzywdzonego nie oznacza, że sprawca zostanie uniewinniony. Jeśli jednak masz jakieś dowody wskazujące na winę Twojego oprawcy, przekaż je już w trakcie postępowania przygotowawczego organom ścigania – na pewno pomogą w Twojej sprawie.

Sprawy o znęcanie się są jednym z najtrudniejszych – gdyż przede wszystkim pokrzywdzony sam przed sobą musi przyznać, że jest krzywdzony i że zasługuje na sprawiedliwość i życie bez bólu, zarówno fizycznego, jak i cierpień psychicznych. Zaś w sytuacji, gdy takiego znęcania się doświadcza dziecko – to na osobach jemu najbliższych spoczywa zgłoszenie takiej sprawy organom ścigania. Jeśli zaś czujesz, że nie jesteś w stanie samodzielnie tego udźwignąć, zawsze możesz poszukać profesjonalnego pełnomocnika z wyboru bądź wnioskować o jego przyznanie z urzędu. Decyzja należy do Ciebie.

Zapadł wyrok i co dalej? – czyli wstęp do apelacji

Wszyscy świadkowie zostali już przesłuchani, biegli wydali opinie pisemne, opiniowali też ustnie na rozprawie, wszystkie dokumenty związane ze sprawą sąd ma w aktach… Pozostało jedno do zrobienia – wyrokowanie. Po zamknięciu przewodu sądowego i odebraniu stanowisk końcowych sąd udał się na naradę. Po naradzie zaś ogłosił wyrok. Jesteś zaskoczony, bo jednak liczyłeś na inne rozstrzygnięcie. Co robić?

Ogłoszenie wyroku to jeszcze nie koniec. Ponieważ w polskim porządku prawnym mamy zasadę dwuinstancyjności, od wyroku sądu I instancji, przysługuje Ci, jeśli jesteś stroną, apelacja. Jest to takie pismo procesowe, w którym wskazujesz na uchybienia sądu I instancji i wnosisz albo o zmianę wyroku poprzez uniewinnienie, albo o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Uwaga, jeśli jesteś oskarżycielem posiłkowym lub prywatnym, a sąd uniewinni oskarżonego, w apelacji nie możesz wnosić o zmianę wyroku poprzez skazanie oskarżonego – wówczas możesz wnosić jedynie o uchylenie wyroku i ponowne rozpoznanie sprawy przez sąd I instancji.

Ale zanim zabierzesz się za apelację, musisz złożyć jeden bardzo ważny wniosek – wniosek o uzasadnienie. Wniosek ten należy złożyć w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia wyroku. Pamiętaj, że nie ma tu znaczenia, czy stawiłeś się, czy też nie na to ogłoszenie. Sąd nie dostarczy Ci z urzędu wyroku ogłoszonego w sytuacji Twojego niestawiennictwa. Dlatego też warto zorientować się w sądzie (telefonicznie lub osobiście), czy wyrok zapadł, a jeśli tak, to jaki. Nie chcesz przecież skarżyć wyroku dla siebie korzystnego.

Ważne jest, żeby pamiętać, że pokrzywdzony nie jest stroną postępowania karnego przed sądem. Może on wstąpić do postępowania jako oskarżyciel posiłkowy (o czym będzie mowa innym razem) i wtedy już staje się stroną. Jeśli jednak nie podejmujesz decyzji o byciu oskarżycielem posiłkowym, wówczas jako pokrzywdzonemu będzie Ci przysługiwać prawo do apelacji tylko od jednego rozstrzygnięcia – wyroku warunkowo umarzającego postępowanie, który wydawany jest na posiedzeniu.

Wniosek o uzasadnienie składasz oczywiście do sądu, który wydał wyrok. Pamiętaj, żeby zawrzeć w nim sygnaturę akt sprawy oraz datę wyroku. W treści wniosku wpisz także, czy chcesz, żeby sąd uzasadnił wyrok w całości (wtedy uzasadnienie będzie zawierało motywy dotyczące winy wszystkich oskarżonych w sprawie, jeśli było ich wielu, oraz orzeczonej kary bądź kar i innych środków), czy też tylko w części (wtedy gdy interesuje Cię tylko konkretne rozstrzygnięcie) – i wtedy musisz podać, w jakiej części, np. w części dotyczącej oskarżonego Jana Kowalskiego albo w części dotyczącej kary oskarżonego Jana Kowalskiego (w drugim przypadku sąd uzasadni jedynie, dlaczego Jan Kowalski dostał taką, a nie inną karę). Sąd doręczy Ci uzasadnienie na adres, jaki posiada w aktach, chyba że we wniosku wyraźnie wskażesz, by to uzasadnienie zostało doręczone na inny adres.

Dostałeś uzasadnienie i co teraz? Opcje są dwie: jeżeli sądem I instancji był Sąd Rejonowy, to apelację możesz spróbować napisać samodzielnie, co niestety jest trudne, a bezwzględnie musisz w takiej apelacji wskazać, jakie rozstrzygnięcie skarżysz oraz czego się domagasz. Pamiętaj, że możesz zaskarżyć tylko takie rozstrzygnięcia, które naruszają Twoje prawa lub szkodzą Twoim interesom. Jeżeli zaś sądem I instancji był Sąd Okręgowy – tutaj apelację w każdym przypadku musi sporządzić obrońca lub pełnomocnik.

Termin na wniesienie apelacji wynosi 14 dni i jest to termin, który liczy się od dnia, w którym otrzymałeś wyrok z uzasadnieniem. Niestety nie ulega on przedłużeniu bez względu na to, jak trudna, wielowątkowa jest Twoja sprawa i jak długie jest uzasadnienie sądu (a musisz wiedzieć, że zdarzają się i takie, które znajdują się na tysiącu i więcej stron, naprawdę!).

To tyle, jeśli chodzi o wstępne informacje o apelacji. Apelacja jest jednym z najtrudniejszych pism procesowych i dobrze przygotowana daje szansę na zmianę zaskarżonego rozstrzygnięcia. Kluczem jest znalezienie uchybień, których dopuścił się sąd I instancji – a to nie zawsze jest łatwe. Postanowiłam więc temat ten podzielić i w przyszłych postach opowiedzieć trochę więcej o tym, co to jest zakres zaskarżenia, jak go formułować, czym są zarzuty i jakie można stawiać wnioski. Zapraszam do dalszej lektury!

Jak zrekompensować szkodę i zadośćuczynić krzywdzie – czyli o naprawieniu szkody i zadośćuczynieniu

Popełnienie przestępstwa nie stanowi jedynie naruszenia porządku prawnego – przepisów kodeksu karnego i innych ustaw, które zawierają część karną. Bardzo często skutkiem przestępstwa jest szkoda lub krzywda albo obie razem. Jak je odróżnić i jak dochodzić rekompensaty? O tym w dzisiejszym odcinku.

Szkoda jest to ujemny skutek popełnienia przestępstwa w majątku osoby fizycznej (człowieka) lub osoby prawnej (przykładowo: spółki). Szkoda taka może polegać na utracie jakiegoś składnika majątku (np. kradzież portfela z pieniędzmi, kradzież z włamaniem do samochodu), ale nie tylko. Na szkodę składają się także wydatki, które musieliśmy ponieść w związku z popełnieniem przestępstwa (np. leczenie w związku z powrotem do zdrowia po pobiciu, opieka psychologa po zgwałceniu). Ale to także nie wszystko – szkoda obejmuje również tzw. lucrum cessans, czyli utratę spodziewanych korzyści. Szkodę można zatem udokumentować, np. rachunkami za wizyty lekarskie.

Nieco od szkody różni się krzywda, chociaż zdarza się ją nazywać „szkodą niemajątkową”. Krzywda oznacza ujemne skutki popełnienia przestępstwa w sferze naszych odczuć i emocji – a zatem przykładowo utrata członka rodziny przy przestępstwach zabójstwa, pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Krzywdy nie da się tak łatwo wycenić w pieniądzu, dlatego też orzekanie zadośćuczynienia jest zadaniem niezwykle trudnym. Na krzywdę składają się np.: strach, żal, zeszpecenia, ułomności utrudniające funkcjonowanie… i inne, w zależności od konkretnego przestępstwa.

Osoba, której na skutek przestępstwa wyrządzono szkodę lub krzywdę, jest pokrzywdzonym i może ona dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia w procesie karnym. Pokrzywdzonemu przysługuje uprawnienie do złożenia wniosku o naprawienie szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (to oznacza, że można dochodzić obu albo tylko jednego). Jeżeli złożymy taki wniosek – sąd w razie skazania oskarżonego, ma obowiązek orzec obowiązek naprawienia szkody lub zadośćuczynienia, chociaż nie oznacza to, że orzeknie kwoty wskazane przez nas we wniosku, jeśli uzna np.:, że szkoda nie została przez nas udowodniona w całości (dlatego też do wniosku warto załączyć właśnie różnego rodzaju rachunki związane ze szkodą). Należy pamiętać o jednym – terminie na złożenie takiego wniosku. Obecnie jest on niezwykle długi – aż do zamknięcia przewodu sądowego na rozprawie głównej, czyli do tego momentu, w którym przewodniczący składu zapyta „Czy są jeszcze jakieś wnioski przed zamknięciem przewodu sądowego?” (bo zazwyczaj sędziowie o to pytają 😉 ).

Nie jest przyjemnie być pokrzywdzonym przez przestępstwo. Dlatego też słusznie przepisy prawa karnego pozwalają dochodzić swoich roszczeń już w postępowaniu karnym. O przestępstwie na naszą szkodę raczej nie zapomnimy, ale być może naprawienie szkody i zadośćuczynienie uczyni łatwiejszym odbudowanie naszego poczucia bezpieczeństwa.