„Ty głupia krowo, do niczego się nie nadajesz!” – o przestępstwie znęcania się

Nie tak dawno miałam okazję współtworzyć symulację rozprawy, w której oskarżony stał pod zarzutem znęcania się nad swoją żoną. Spotkanie to cieszyło się dużą popularnością, a uczestniczki po zakończeniu symulacji miały wiele pytań, na które ze względów czasowych nie mogłyśmy w pełni odpowiedzieć. Rozumiejąc wagę problemu, postanowiłam przybliżyć tę tematykę wszystkim zainteresowanym (zapraszam również do kontaktu, jeśli masz jakieś dodatkowe pytania).

Reklamy

Czym zatem jest to znęcanie się? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że może mieć ono charakter znęcania się fizycznego albo psychicznego, przy czym często te dwa elementy się łączą – trudno bowiem wyobrazić sobie, że znęcanie się fizyczne nie oddziałuje negatywnie na psychikę człowieka.

Ze znęcaniem fizycznym nie mamy większego problemu – nie ma wątpliwości, że kopanie, bicie tak pięściami, jak i różnymi narzędziami (np.: paskiem, kijem, butelką) będzie takim znęcaniem się. Znęcaniem się fizycznym będzie też np.: głodzenie pokrzywdzonego czy też wystawianie go z domu na mróz, nieodpowiednio ubranego. Trzeba tylko pamiętać, że jednorazowa taka sytuacja nie będzie jeszcze znęcaniem się – bowiem znęcanie oznacza jakiś trwały stan. Przy takiej jednorazowej sytuacji można będzie rozważać inne przestępstwa, jak chociażby przy jednorazowym kopnięciu – naruszenia nietykalności cielesnej albo spowodowaniu uszczerbku na zdrowiu. Ale jeśli sytuacja wyglądała przykładowo tak, że najpierw sprawca Cię pobił (jednorazowo), potem wyrzucił z mieszkania na mróz (też jednorazowo), a później wyzwał Cię od „głupich krów” (znów jednorazowo), to wszystkie te jego zachowania, chociaż każde jednorazowe, mogą być razem uznane za znęcanie się.

Skoro już wspomniałam o byciu nazwaną „głupią krową”, to wspomnieć muszę o znęcaniu się psychicznym i o tym, co takim znęcaniem może być określone, jeśli nie zaistniały żadne przejawy znęcania fizycznego. Przy znęcaniu psychicznym ważne jest to, że sprawca oddziałuje na Twoją psychikę, dobre samopoczucie. W dotychczasowym orzecznictwie sądy za znęcanie psychiczne uznały np.: umyślne uśmiercenie zwierząt należących do dzieci sprawcy (chciał sprawić dzieciom przykrość) czy ograniczenie dziecku kontaktów z rówieśnikami i rodziną, dostępu do jedzenia, słodyczy i telewizji (oczywiście to zależy od dolegliwości tych ograniczeń, system „kar i nagród”, jeśli jest stosowany adekwatnie do sytuacji dziecka i jego zachowania, nie może być sam w sobie uznany za znęcanie się). Znęcaniem psychicznym może także być sytuacja, w której sprawca używa w stosunku do Ciebie słów i określeń nacechowanych negatywnie, mających wywołać u Ciebie przykładowo przekonanie, że do niczego się nie nadajesz.

Katalog osób, które mogą być pokrzywdzonymi przestępstwem znęcania się, jest bardzo szeroki. W praktyce jednak zdarza się najczęściej, że to mąż lub konkubent znęca się nad swoją żoną (konkubentką) i/lub nad dziećmi (nie tylko swoimi, ale także również nad dziećmi swojej partnerki pochodzącymi z jej uprzednich związków). Może być również tak, że to dziadkowie znęcają się nad oddanymi im pod opiekę wnukami albo odwrotnie wnuki bądź dzieci znęcają się nad dziadkami i rodzicami. Są to najczęstsze sytuacje występujące w praktyce, co nie oznacza, że nie mogą się zdarzyć i takie przypadki, w których przykładowo brat znęca się nad siostrą lub odwrotnie.

Postępowanie w takich sprawach toczy się z urzędu – a zatem to na organach ścigania będzie spoczywał obowiązek prowadzenia postępowania i ewentualnego wniesienia aktu oskarżenia do sądu. Tobie, jako pokrzywdzonemu, przysługuje z kolei prawo do uczestniczenia w postępowaniu przed sądem jako oskarżyciel posiłkowy (o tej roli procesowej możesz przeczytać w poprzednim poście [KLIK]).

Pokrzywdzony jest także przesłuchiwany na rozprawie przed sądem – i tutaj zasadą jest, że oskarżony ma prawo być obecny przy takiej czynności. ALE! W sprawach o znęcanie się istnieje duże prawdopodobieństwo, zwłaszcza w sytuacji, kiedy oskarżonemu stawia się zarzut znęcania nad osobą najbliższą, że taka obecność oskarżonego podczas przesłuchania może oddziaływać krępująco na zeznania świadka. Istnieje wówczas możliwość zarządzenia przez przewodniczącego opuszczenia przez oskarżonego sali sądowej na czas takiego przesłuchania. To, że taką decyzję podejmuje przewodniczący sędzia, nie oznacza, że nie możesz samodzielnie wskazać obawy przed oskarżonym.

W sprawach o znęcanie mogą być przeprowadzane np. dowody z zeznań świadków, jednak wiem z praktyki, że często pokrzywdzeni cierpią w samotności i po pierwsze: nikomu się nie zwierzają ze swoich negatywnych przeżyć, a po wtóre: nie dokonują obdukcji (jeśli doszło do znęcania fizycznego). Oczywiście brak innych dowodów niż zeznania pokrzywdzonego nie oznacza, że sprawca zostanie uniewinniony. Jeśli jednak masz jakieś dowody wskazujące na winę Twojego oprawcy, przekaż je już w trakcie postępowania przygotowawczego organom ścigania – na pewno pomogą w Twojej sprawie.

Sprawy o znęcanie się są jednym z najtrudniejszych – gdyż przede wszystkim pokrzywdzony sam przed sobą musi przyznać, że jest krzywdzony i że zasługuje na sprawiedliwość i życie bez bólu, zarówno fizycznego, jak i cierpień psychicznych. Zaś w sytuacji, gdy takiego znęcania się doświadcza dziecko – to na osobach jemu najbliższych spoczywa zgłoszenie takiej sprawy organom ścigania. Jeśli zaś czujesz, że nie jesteś w stanie samodzielnie tego udźwignąć, zawsze możesz poszukać profesjonalnego pełnomocnika z wyboru bądź wnioskować o jego przyznanie z urzędu. Decyzja należy do Ciebie.

Wyrok nakazowy – co to takiego i jak się od niego odwołać

Dostałeś list polecony. Otwierasz kopertę, a z niej wypada… wyrok! Czytasz i dowiadujesz się, że wyrokiem nakazowym zostałeś uznany za winnego tego, że… i do tego orzeczono wobec Ciebie jakąś karę. Robi Ci się ciemno przed oczami – jak to? Co to? I przede wszystkim: co z tym zrobić? Przecież miałeś tyle do powiedzenia w swojej sprawie, a tu taka niemiła niespodzianka…

Nie martw się! Wyrok nakazowy to nie koniec świata! Czym on zatem jest?

To wyrok, który zapada na posiedzeniu bez udziału stron – co oznacza, że nie zostaniesz o takim posiedzeniu zawiadomiony. Sąd może go wydać w sprawach o niższym ciężarze gatunkowym, czyli w takich, w których prowadzone było dochodzenie (dochodzenie jest to rodzaj postępowania przygotowawczego – najczęściej dochodzenie prowadzi Policja i dotyczy drobnych przestępstw). Poza tym warunkiem wydania wyroku nakazowego jest to, by w ocenie sądu wina oskarżonego i okoliczności popełnienia czynu nie budziły wątpliwości – a zatem, by wszystkie dowody w sprawie były jasne i oczywiste.

Od wyroku nakazowego bardzo łatwo jest się odwołać. Sąd ma obowiązek taki wyrok doręczyć, a wraz z nim – także odpis aktu oskarżenia. W terminie 7 dni od dnia doręczenia wyroku przysługiwać będzie Ci prawo wniesienia od niego sprzeciwu. Musisz pamiętać o tym terminie, gdyż po jego upływie wyrok się uprawomocni, zaś wówczas szanse jego wyeliminowania są naprawdę niewielkie. Sprzeciw nie musi zawierać żadnego szczególnego uzasadnienia czy zarzutów – wystarczy po prostu wskazać, że składa się sprzeciw od wyroku (tutaj powinno nastąpić jego opisanie tak, by sąd wiedział, o jaki wyrok chodzi). Czym skutkuje złożenie sprzeciwu? Po pierwsze wyrok taki traci moc i nie musisz się nim już przejmować. Po drugie sąd będzie rozpoznawał Twoją sprawę na rozprawie, prowadził postępowanie dowodowe, czyli przesłuchiwał świadków, biegłych… – to wszystko, co kojarzy nam się ze sprawą karną.

Możesz zapytać: ale skoro okoliczności czynu i moja wina nie budziły wątpliwości, bo sąd wydał wyrok nakazowy i mnie skazał, to jak decyzja sądu po sprzeciwie może być inna? Może. Pamiętaj, że wyrok nakazowy wydał sąd w oparciu wyłącznie o dowody oskarżenia. Będziesz mógł więc przed sądem powoływać dowody na swoją niewinność. Poza tym, wyrok nakazowy może być tylko wyrokiem skazującym – nie można w ten sposób warunkowo umorzyć postępowania karnego. A żeby mieć szansę na takie rozstrzygnięcie, wystarczy sprzeciw 🙂

Mogę! – czyli o prawach oskarżonego słów kilka

Oskarżony. To brzmi strasznie. Wydawać by się mogło, że jak już usłyszysz to określenie w odniesieniu do siebie samego, ziemia się rozstąpi i Cię piekło pochłonie. Myślisz: jest źle, będzie tylko gorzej, nie mam już żadnych praw, tylko całą chmarę obowiązków, o których nie mogę zapomnieć…

To tylko połowicznie prawda – jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów [KLIK!], przepisy nakładają na oskarżonego (na wcześniejszym etapie nazywanego podejrzanym) określone obowiązki, ale to nie wszystko. Na szczęście bowiem przyznają one oskarżonemu również prawa, z których może zależnie od swojej woli skorzystać bądź nie, zaś ewentualne z nich skorzystanie nie rodzi dla niego żadnych negatywnych konsekwencji procesowych.

Pierwszym i podstawowym prawem oskarżonego jest prawo do składania oraz odmowy składania wyjaśnień. Z tego prawa skorzystać można na każdym etapie postępowania: a więc już przy pierwszym przesłuchaniu przed prokuratorem, gdy przedstawi Ci zarzuty – to, o co jesteś podejrzany (wtedy jeszcze jesteś określany jako „podejrzany”), możesz wyrazić zdecydowane NIE na pytanie, czy będziesz składać wyjaśnienia. Oczywiście nie jest to decyzja nieodwołalna. Jeśli zmienisz zdanie, poczujesz chęć wyjaśnienia sprawy – masz prawo wyjaśnienia złożyć.

Poza tym w kontekście składania bądź nie wyjaśnień pojawia się także prawo odmowy odpowiedzi na pytania – i tutaj również decyzja należy do Ciebie. Możesz odpowiadać na wszystkie pytania: prokuratora, obrońcy, na rozprawie: także sądu, ale możesz nie mieć woli odpowiedzi na żadne pytania albo chcesz odpowiadać tylko na pytania swojego obrońcy. To jest Twoje prawo – jako oskarżonego. I skorzystanie z niego nie rodzi żadnych negatywnych skutków prawnych.

Oskarżonemu przysługuje także prawo do pomocy obrońcy. O obrońcach mówi się: „z wyboru” i „z urzędu”, co oznacza, że są dwa tryby ich wyznaczania. Obrońca tzw. z wyboru to ktoś, kogo Ty sam wybierasz i udzielasz mu upoważnienia do obrony. Ale UWAGA! obrońcy upoważnienia może udzielić także ktoś inny – dla Ciebie, co jest ważne zwłaszcza wówczas, gdy byłbyś zatrzymany i w konsekwencji tymczasowo aresztowany. Obrońca nie może z Tobą spotkać się w areszcie bez zgody prokuratora, a prokurator takiej zgody nie wyda bez stosownego dokumentu pełnomocnictwa. I wtedy właśnie w grę wchodzi możliwość jego udzielenia przez np. Twoich najbliższych. O obrońcy z urzędu – ponieważ to temat dość szeroki – będzie innym razem, tymczasem warto pamiętać, że w pewnych przypadkach oskarżonemu przysługuje prawo do takiego obrońcy.

Kolejnym, ważnym prawem oskarżonego jest możliwość składania wniosków dowodowych. Z tym prawem wiąże się także prawo do uczestniczenia w czynnościach dowodowych (chodzi tutaj o etap postępowania przed sądem, w postępowaniu przygotowawczym prawo udziału dotyczy czynności niepowtarzalnych albo gdy wnosiłeś o przeprowadzenie konkretnego dowodu) oraz zadawania pytań osobom przesłuchiwanym na rozprawie, jak również składania wyjaśnień co do każdego dowodu przeprowadzanego na rozprawie. Wnioski dowodowe są to wnioski o przeprowadzenie konkretnego dowodu – trzeba pamiętać, że mogą, ale nie muszą być one uwzględnione przez prokuratora (jeśli mamy etap postępowania przygotowawczego) lub przez sąd (podczas postępowania dowodowego przed sądem).

Praw oskarżonego jest jeszcze wiele więcej: prawo do korzystania z pomocy tłumacza, jeśli oskarżony nie włada swobodnie językiem polskim, prawo zaskarżania niekorzystnych decyzji procesowych (postanowień i wyroków – przy czym pamiętać należy, że apelację od wyroku sądu okręgowego musi podpisać profesjonalny pełnomocnik!), prawo przeglądania akt i sporządzania z nich odpisów, kopii, prawo do udziału w rozprawie.

Jak widać zatem – nie jest tak strasznie, jak wydawać by się mogło! I należy pamiętać – skorzystanie przez oskarżonego z przysługujących mu praw nie rodzi dla niego absolutnie żadnych negatywnych konsekwencji procesowych.

Odmawiam – czyli kiedy świadek może powiedzieć NIE

Dostałeś list polecony. Otwierasz go, a w środku kartka, na której widnieje drukowanymi literami „WEZWANIE”. Dalej, już mniejszą czcionką „w charakterze świadka” oraz bliższe dane dotyczące tego, kiedy, gdzie i o której masz się stawić.

Niezależnie od tego, czy cokolwiek pamiętasz – lub wydaje Ci się, że nie byłeś świadkiem żadnych niecodziennych zdarzeń, jeśli otrzymałeś wezwanie na przesłuchanie, Twoim obowiązkiem jest stawić się we wskazanym miejscu i terminie oraz złożyć zeznania. Jednakże od zasady składania zeznań przez świadka są pewne wyjątki.

W tym kontekście krótka historia prosto z sali sądowej, która zainspirowała mnie do napisania słów kilku o tych właśnie wyjątkach:

W planach na dzisiejszym terminie rozprawy przesłuchanie świadka. Świadek wchodzi, sąd odbiera od niego dane, a następnie poucza świadka o prawie do odmowy składania zeznań. Świadek z prawa nie korzysta, więc przechodzimy do przesłuchania i tutaj pada pytanie: „Jest pan szwagrem oskarżonego Jana Kowalskiego*?” Świadek zaś odpowiada: „Nie jestem pewien, czy można mnie nazwać szwagrem Janka”. Konsternacja sądu, prokuratora, moja – czyli obrońcy również. Czyżby sąd się zagalopował z pouczeniem? Sędzia przewodniczący zatem dopytuje: „Jak to? Co świadek ma na myśli?”. Świadek zaś na to: „No, moja żona się ze mną rozwiodła, więc ludzie mówią, że szwagier, ale no, szwagrem to raczej chyba już nie jestem”. Sąd odetchnął, pozostali również. Uff. Świadek został prawidłowo pouczony – przysługiwało mu prawo do odmowy składania zeznań.

Przepisy kodeksu postępowania karnego przyznają prawo do odmowy zeznań dwóm kategoriom świadków: osobie najbliższej dla oskarżonego (w postępowaniu przygotowawczym określa się go mianem „podejrzanego”) oraz świadkowi, który w innej toczącej się sprawie jest oskarżonym o współudział w przestępstwie, zaś jego zeznania mają dotyczyć właśnie tego przestępstwa. Czyli przykładowo: toczy się sprawa o rozbój przeciwko Janowi Kowalskiemu, a na rozprawie ma zeznawać Józef Nowak, który o ten sam rozbój (miał go dokonać wspólnie z Janem Kowalskim) jest oskarżony w innej sprawie. Józefowi przysługuje zatem prawo do odmowy składania zeznań – ale tylko do momentu wydania prawomocnego wyroku w swojej sprawie.

A wracając do osoby najbliższej – taką osobą dla oskarżonego jest małżonek, dziecko, wnuk, prawnuk (i dalej praprawnuk), rodzic, dziadkowie, pradziadkowie (i dalej prapradziadkowie), rodzeństwo, przysposobiony (popularnie nazywany dzieckiem adoptowanym) i jego małżonek, osoba pozostająca we wspólnym pożyciu (chodzi tutaj o konkubinat), a także powinowaty w tej samej linii lub stopniu (a zatem np.: brat żony lub męża, mąż siostry czy żona brata). Oczywiście o prawie do odmowy składania zeznań organ przesłuchujący powinien Cię pouczyć – jeśli sobie życzysz, możesz odmówić składania zeznań i to nie rodzi dla Ciebie ani dla Twojego najbliższego żadnych negatywnych konsekwencji. Prawo to przysługuje niezależnie od ustania małżeństwa czy rozwiązania przysposobienia. A zatem – w przypadku np.: rozwodu czy unieważnienia małżeństwa nadal wymienione wyżej osoby mają prawo do odmowy składania zeznań. Wyjątkiem tutaj jest były konkubent, któremu takie prawo nie przysługuje, jeśli nie prowadzi wspólnego pożycia z oskarżonym.

Poza tym świadek może również odmówić odpowiedzi na poszczególne, zadawane mu podczas przesłuchania pytania – tylko jednak wtedy, gdy odpowiedź może narazić albo jego samego, albo osobę mu najbliższą (osoby te zostały wymienione wyżej 😉 ) na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.

Podsumowując, zasadą jest konieczność złożenia przez świadka zeznań – ale na szczęście istnieją od tej zasady wyjątki. Skorzystanie zaś z nich, jeśli nam przysługują, nie rodzi absolutnie żadnych negatywnych konsekwencji.

*wszelkie nazwy własne zostały, oczywiście, zmienione 😉

Ciężki jest żywot podejrzanego – czyli o obowiązkach osoby, przeciwko której toczy się postępowanie, na etapie postępowania przygotowawczego

Znajdujesz się w prokuraturze. Prokurator wita Cię i wyjmuje zadrukowaną kartkę, na której dużymi literami widnieją słowa „POSTANOWIENIE O PRZEDSTAWIENIU ZARZUTÓW”. Brzmi groźnie i doniośle. Prokurator odczytuje treść postanowienia. „… postanowił przedstawić zarzut tego, że…” Tych kilka słów zmienia wiele.

Po pierwsze: postępowanie, które do tej pory toczyło się „w sprawie” – zmieniło swój charakter. Teraz toczy się ono przeciwko konkretnej osobie, która właśnie stała się podejrzanym. To wszystko oznacza, że w ocenie prokuratora istnieją podstawy do wnioskowania o popełnieniu przez konkretną osobę określonego czynu, a dodatkowo czyn ten wypełnia znamiona przestępstwa.

Po drugie: w tym momencie po stronie podejrzanego pojawia się szereg obowiązków wobec organów ścigania, które podejrzany musi realizować. Na szczęście jednak przepisy karne przyznają także podejrzanemu różnego rodzaju prawa, z których wedle własnego wyboru może skorzystać.

Najpierw jednak kilka słów o obowiązkach podejrzanego. Jednym z podstawowych, o których należy zawsze pamiętać, jest obowiązek zawiadomienia organu prowadzącego postępowanie o każdorazowej zmianie miejsca zamieszkania lub pobytu, jeśli ta zmiana będzie trwała dłużej niż 7 dni. Dlaczego to takie ważne? Obowiązek ten łączy się z obowiązkiem stawiennictwa na każde wezwanie organów – które zostanie Ci doręczone pocztą. Jeśli zatem zaniedbasz uaktualnienie naszych danych adresowych, wezwanie zostanie doręczone na stary adres, a gdy nie stawisz się na czynność – organ może nawet podjąć działania zmierzające do zatrzymania i przymusowego doprowadzenia, a w ostateczności może również być wystawiony za podejrzanym list gończy i zastosowane tymczasowe aresztowanie.

Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy nie stawiłeś się do udziału w czynności, jeśli zaistniały przeszkody, niezależne od Ciebie, które uniemożliwiły Ci stawiennictwo. Przykładowo taką przeszkodą będzie choroba. Wówczas należy jak najszybciej usprawiedliwić swoją nieobecność.

Poza tym, obowiązkiem podejrzanego jest poddanie się oględzinom zewnętrznym ciała oraz innym badaniom niepołączonym z naruszeniem integralności ciała – brzmi strasznie, ale to nic innego, jak przykładowo pobranie odcisków palców, sfotografowanie podejrzanego, okazanie go innym osobom. Od podejrzanego można również pobierać krew, wydzieliny, włosy, wymaz ze śluzówki policzków, a także poddać go badaniom psychologicznym i psychiatrycznym. Udziału w takich badaniach nie można zatem odmówić. Pamiętaj także, że gdybyś uniemożliwiał np. pobranie odcisków palców, może być zastosowana wobec Ciebie siła fizyczna, aby czynność tę przeprowadzić.

Jak widać, obowiązków podejrzany wobec organów ścigania ma wiele i trzeba o nich pamiętać. Na szczęście prócz obowiązków przysługują mu także pewne prawa, ale o tym innym razem.

Na koniec jeszcze jedna informacja: podejrzany nie ma obowiązku aktywnego uczestniczenia w postępowaniu, czyli nie musisz ani dostarczać dowodów na swoją niekorzyść, ani dowodzić swojej niewinności.